Mróz malował – 81

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz. Cały teren pokryty był śniegiem. Kolor czystej bieli wypełnił rozległą dolinę. Wyglądała jak śnieżna pustynia.

Autor: Sokolik

Piękne popołudniowe słońce – 55

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkroczył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści…

Szybko puścił rękę Oliwki i rzucił się naprzód, żeby złapać promyk słońca. Chciał go podarować Oliwce. Jednak promyk wyślizgnął się z jego łapek i zatańczył obok niego. Dyzio znów spróbował go złapać i znów się nie udało. I tak wiele razy. W końcu smutny powiedział:

– Oliwko, chciałem ci podarować promyk słońca, ale nie udało mi się go złapać.

– Nic nie szkodzi Dyziu – odpowiedziała Oliwka i z zachwytem popatrzyła, jak promyk słońca delikatnie oświetlał Dyzia i pogłaskał go po główce.

Potem przywitał się z Oliwką, a ona szepnęła:

– Dyziu, popatrz, promyk słońca wita się z nami.

Dyzio otworzył zapłakane oczy i spojrzał. Uśmiechnął się, a promyk słońca przez chwile tańczył specjalnie dla niego i dla Oliwki.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 575

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła. Automatycznie światła zaczęły migać. W środku, ludzie przygotowywali salę na jutrzejszego Sylwestra.

Autor: Sokolik

Było to magiczne miejsce – 25

Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne. Wyżynna ogromna przestrzeń, mała, jakby zagubiona w niej chata i winnica z dojrzałymi w słońcu winogronami. Chata drewniana z gontem na dachu, okienkami w niebieskim kolorze i tarasem z leżakami do słonecznych kąpieli.

Wygodna chata urządzona ze smakiem i sercem. Drewniane łóżka z pościelą z alpak i poduszkami, z bogatym wnętrzem z gryki, przynoszącymi spokojny zdrowy sen.

Wokół jak w bajce, pięknie i zacisznie. Prostota, natura i cudowna atmosfera przynosząca spokój i ukojenie.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Mróz malował – 80

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz. Wokół przelatywało mnóstwo sokołów i orłów. Wydawały charakterystyczne dźwięki. Szybowały raz w górę, raz w dół. Nawet nie wiedziały, że ktoś na nie patrzy.

Autor: Sokolik

Było to magiczne miejsce – 24

Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne…

Tak było… kiedyś…

Z czasem coraz więcej osób tu przyjeżdżało tu. Wielu marzyło, by osiedlić się na stałe. Tym, którym się udało zazdroszczono i mało kto zwracał uwagę na to, że są coraz bardziej smutni i zmęczeni.

Miejsce stało się modne i potoki turystów przyjeżdżają tu na wakacje, na długie weekendy, okolicznościowe święta, zwykłe weekendy, a często i bez okazji.

Napływ wielu pojazdów był przytłaczający. Natłok ludzi męczył. Harmider i liczne głosy turystów poganiających się nawzajem były okropne, brr…, to zaczynało być straszne.

Na dodatek znajomi z innych miast przychodzili bez uprzedzenia, często z okrzykiem „wpadliśmy tu i nie mogliśmy cię nie odwiedzić”. Skutecznie przeszkadzali w pracy, uniemożliwiali odpoczynek.

Pierwsze zakochanie mijało. Ludzie wyjeżdżali, sprzedawali domy, uciekali skąd, najdalej jak mogli. Ich następcy cieszyli się, zagarniali dla siebie jak najwięcej, a następnie zmęczeni też stąd uciekali….

Nie wiadomo, kiedy miejsce znowu stanie się ciche. Może kiedy przeminie moda, żeby tu przyjeżdżać?

Może… Nie wiadomo… Na razie próbujemy tu mieszkać najspokojniej, jak się da, Często dobrze tam to wychodzi, jeśli są sprzyjające okoliczności – np. gdy powódź zatopi drogę do miasteczka, albo gdy droga do nas jest remontowana.

Wtedy my, mieszkańcy miasteczka, odpoczywamy, oddychamy, wymieniamy się sąsiedzkimi ploteczkami. Robimy to, co lubimy, a dzięki temu potem znowu możemy uśmiechać się do turystów.

Autor: Ewa Damentka

Piękne popołudniowe słońce – 54

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkroczył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści. Dziewczynka postawiła sobie zadanie znalezienia zielonego liścia. Długo szukała, jednak żadnego nie znalazła. Mimo młodego wieku, domyśliła się, że może to zrobić na wiosnę.

Autor: Sokolik

Przydrożny kamień – 70

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy zamieniał się w wygodne krzesło, które ich masowało. Po kilku minutach, osoba wstawała zregenerowana. Gdy odchodziła metr dalej, krzesło z powrotem stawało się kamieniem.

Autor: Sokolik